21 marca 2021 Początek wiosny

Blog ortodoksyjnego optymisty, pełen jego pasji i niezmąconej chęci do życia

21 marca 2021 Początek wiosny

Jak wiadomo wiosna ma wiele początków, zanim jednak o nich, dwa słowa o tym, co się nie udało miesiąc wcześniej (z maleńkim okładem 🙂 ) Swojego czasu opisywałem niezupełnie świecką tradycję, by co roku 11-go lutego pojawiać się na Jasnej Górze. Wprawdzie nieco później, ale z łaskawym błogosławieństwem aury – dotarliśmy 🙂
 Zdecydowanie było za co dziękować, ponieważ pomimo pandemii miniony rok z wielu względów był rokiem przełomowym. Jak zawsze też zanoszone w modlitwach prośby były liczne i tylko pozostaje mieć nadzieję, że nikogo w nich nie pominąłem.
Pozwolę sobie po raz kolejny zacytować Artura Andrusa: „każdy kij ma dwa końce lub jak kto woli dwa początki” 🙂 Skoro już ustaliliśmy, że są różne początki, to po kolei, ale najpierw dygresja. W filmie „Hotel Budapeszt” była mowa: „to początek końca, końca początku”, więc carpe diem.
I piłkarska wiosna, bo tak jakoś się podziało, że ta wystartowała już w styczniu 🙂 🙂 🙂
II meteorologiczna,

III termiczna, na którą jeszcze pozostaje nam poczekać,
IV Wiosna Życia, czyli ta naaaaaaaaajpiękniejsza.
Czym jest ta najpiękniejsza? Na to pytanie niech każdy odpowie sam! Wszystkie jej liczne oblicza zdecydowanie są wytęsknione, natomiast słońce, bazie, krokusy i co najmniej kilkanaście stopni na plusie chyba większość darzy sympatią 🙂 🙂 🙂 https://twitter.com/pawel_kekus/status/1373687032585797632

P.S. Nie tak dawno Wisła „dziurawym okrętem”, wolę to pamiętać, niż być malkontentem.
Poprzednie wpisy poświęciłem podróży marzeń do Barcelony, ale tak się składa, że wiosnę było nam dane powitać też w Paryżu 🙂 🙂 🙂 . Czas to był zwariowany na maxa, gdyż w tym dniu przy R22 odbywała się „ Święta wojna” czyli najstarsze derby w Polsce. Specjalnie na ten mecz Wisła Kraków wypuściła okolicznościowy szalik-cegiełkę i to właśnie z nim od rana paradowałem w okolicach Luwru, łuku triumfalnego i on też ze mną i z MK zawędrował niemal na szczyt Wieży Eiffla , ale … Jak już tam się znaleźliśmy czas jakby zaczął biec po swojemu, albo wstrzymał oddech. Choć na bieżąco z Krakowa byłem informowany o przebiegu meczu, efekt był taki, że sms-y  odczytałem wiele godzin po zakończeniu meczu, lecz moje szczęście i tak było niepomierne 🙂

Krew gorąca
Życie życiu mnie zwróciło,
nie obeszło się bez walki,
wiele kopii pokruszyło,
owczy pęd, miłosne szranki.

Oderwałem się od ziemi,
zacnym winem upojony,
wieża Eiffla wśród zieleni
z nią niemocy łamię szpony.

Wielki wybuch dał początek
czemuś, o co walczyć warto,
taka miłość to wyjątek,
Bóg najwyższą zagrał kartą.

Dojrzałe owoce słońca,
co dzień szczęście pomnażają,
w żyłach szumi krew gorąca,
nurt Sekwany zagłuszają.

Gdy kolana się ugięły,
pod naporem nieznanego,
łzy z mych oczu popłynęły
lecz pamiętam, nie dlatego.
21.03.2017r.

Połknięte lektury: Bernard Minier „Na krawędzi”, Remigiusz Mróz „Chór zapomnianych głosów”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *