26-29 listopada 2022 Neapol – czyli prawo dżungli w miejskim wydaniu

Blog ortodoksyjnego optymisty, pełen jego pasji i niezmąconej chęci do życia

26-29 listopada 2022 Neapol – czyli prawo dżungli w miejskim wydaniu

W naszych licznych wyzwaniach podróżniczych nie spotkaliśmy się jeszcze z miastem przepełnionym tak licznymi kontrastami. To miejsce ma coś z doktora Jeckyl’a i Mr. Hyde’a. Z jednej strony potrafi zachwycić architekturą, dziełami sztuki, cudną piękną, bujną roślinnością (paaaaaalmy!!! i nie tylko 🙂 🙂 🙂 ). Z drugiej z dużą ilością chaosu, klaksonów, brakiem jakichkolwiek zasad na ulicach, chodnikach itd. oraz niedostatkiem rzetelnej informacji lub chociaż strzałek na totalnym olewaniu języka angielskiego kończąc. Pomysł na zobaczenie tej części Włoch zrodził się po wielotomowej lekturze Eleny Ferrante, w której to ona właśnie podkreślała ekscentryczność, barwność i nietuzinkowość mieszkańców, lecz pamiętam, że wówczas uznawałem jej opisy za z pewnością nieco przejaskrawione. Nic z tego, bo raz spieszą się, niczym w owczym pędzie, zaś kiedy indziej ich słynne „tranquillo” i „dolce far niente”! Może i jest w tym jakakolwiek racjonalność, lecz dla nas rzeczą niepojętą był fakt, iż z jednej fazy do drugiej są w stanie przejść w ciągu kilku sekund 🙁 Trudno krótko tę „nietuzinkowość” opisać w pełni, więc już nie próbuję, zamiast tego kilka miejsc znanych z powieści. Wzgórze Vomero (wprawdzie prowadzi na nie kolej szynowa, aleeee okazało się, że do ostatniej stacji nie uda nam się dojechać, bo decyzją kierownika po prostu nie jeździ i trzeba było dyndać po sześćdziesięciu czterech schodach do góry, co też uczyniliśmy), Zamek Sant’Elmo z widokiem na Wezuwiusza oraz zatokę, Piazza Garibaldi, Piazza Plebiscito, katedra Duomo, Via Toledo ponoć z jedną z najpiękniejszych stacji metra, Pałac Królewski z ciągnącą się w obu kierunkach piękną promenadą. Niestety trudno nie wspomnieć o powszechnym bałaganie i śmieciach, choć słowo „bałagan” proszę potraktować tu jako eufemizm. Na miłośników futlbolu na ścianach czekają tutaj murale Diega Armando Maradony, a o polskim zawodniku Piotrze Zielińskim mówią krótko: „Numero Uno” 🙂 Na razie to tyle, bo redagując ten wpis sam widzę, że trudno mi robić to na chłodno, bez angażowania emocji. https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=pfbid021yJRQKoCsDeraHWX1c7yk7s3v9JCdLSzJCxf3kuvyi8e4cSEALhmskWKHtLN8KgZl&id=100001080338679

Połknięte lektury: Aleksander Dumas „Królowa Margot”; Wojciech Wójcik „Jezioro pełne łez” cz 1 i 2.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.