Kategoria: Wiersze

Blog ortodoksyjnego optymisty, pełen jego pasji i niezmąconej chęci do życia

Koniec świata

Achilles był potężny, bo co tam jakaś  „pięta”, dziś  wymiękłyby od razu wcielając się w pacjenta. Indianie wznoszą modły: Manitu pomożecie?, w krainie  bladych twarzy złe duchy w NFZ -cie. Syzyf porzucił  kamień, doradza Ministrowi jak „wtoczyć” tę ustawę i w spodnie nie narobić. Don Kichot rzucił kopie i pewnie chłop miał rację, bo nie…
Czytaj dalej

Olbrzym

Mróz zagęścił znów powietrze,  blade słońce zawstydzone,  zima się z uporem wlecze  przez wskazówki przyprószone.  Nawet płaszcz wstrząsają drgawki,  rękawiczki zaskomlały,  pod butami zgrzyt migawki,  świat jest bezlitośnie biały.  Śnieg sam z siebie przedawkował,  wypuszczając parę z ust,  czas sam w sobie zabuksował  ciut za długo na mój gust.  Biała czapa, lód na skroni,  krople…
Czytaj dalej

Białe piękno

Zanurzony w chłodnych  rozmyślaniach,   spoglądam na góry,   w których mieszka Bóg.  Otulone woalem białe szczyty,  nakryte niesamowitą czapą,  ozdobioną cyrkoniami lodu,  onieśmielająca blaskiem cisza,  zamknięta w skrzącym się kokonie   białego piękna.  Góry,   eteryczne pejzaże  malowane pędzlem Stwórcy,  cudowne obrazy,   spowite magiczną hostii bielą,  stoją w milczeniu   na straży ludzkości  od dziejów zarania.  01.02.2009 r. 

De facto

Wyszarpane druty z ręki,   choć de facto były w głowie,  zamykają czas udręki  no i przeszkód całe mrowie.  Cierpka niemoc mnie spętała,  jak baleron w czas świąteczny,  w ostentacji widać wała,  a ja cierpko nieskuteczny.  Ciężkie życie jest bez ćwiczeń,  ruch jest sprawą atawizmu,  by uniknąć drętwych zdziczeń,  wracam na szlak optymizmu.  31.08.2022 

1 listopada

Za oknami wiatr zadumy,  pośród nostalgii czterech ścian,  a więc myślę i wspominam,  w głębi teraźniejszości ram.  Wyjątkowy dzień tęsknoty,   bez podszeptów kalendarza,  odcień jego w duchowości,  co nieuchronność obnaża.  Świat zalany świateł blaskiem,  w całym kraju płoną znicze,  są jak krople bursztynowe,  niczym zachodu oblicze  Dobrze żeby bez przymusu,  bowiem pamięć się należy,  w…
Czytaj dalej

Kobaltowe miasteczka

Góry krztuszą się deszczem, kryjąc swoją urodę, a ja pytam: czy jeszcze wrzesień zmieni pogodę? Drżące krople na szybie w swoich mokrych saneczkach, a świat czeka łapczywie na słoneczne miasteczka. Hektolitry wilgoci zamazują kontury, każda z chmur gdy się poci w jasyr zagarnia Góry. Kobaltowe przeźrocza wszak nie mogą trwać wiecznie, słońce wpełznie po zboczach,…
Czytaj dalej

De facto

Wyszarpane druty z ręki, choć de facto były w głowie, zamykają czas udręki no i przeszkód całe mrowie. Cierpka niemoc mnie spętała, jak baleron w czas świąteczny, w ostentacji widać wała, a ja cierpko nieskuteczny. Ciężkie życie jest bez ćwiczeń, ruch jest sprawą atawizmu, by uniknąć drętwych zdziczeń, wracam na szlak optymizmu. 31.08.2022

By móc zamknąć okno

Ciasny gorset bezradnościpochwycił nas dwoje,uwięzionych pomiędzy piętramibólu i niemocy. My obdarowani przez czas,drutem kolczasty tych dnina które nikt nie liczył. Zawartość klepsydryroztrzaskanana kilku metrach kwadratowych,szarpała myśli, modlitwy i prośby,by móc zamknąć oknoi nie obawiać się już niespodziewanego. 23.08.2022

Cztery kąty

Czy w Arce Noego były kąty cztery, żeby jakaś parka mogła  zdjąć haltery? Choć choroba morska życie uprzykrzała, niejednego żądza w środku aż skręcała. Na górnym pokładzie przeciągi straszliwe, bez halterów figle mocno więc wątpliwe.. . 01.10.2017

Nasiąkając marzeniami

Gąbka, której nikt nie wyciska jest boleśnie ograniczona napęczniałym ciężarem, a ten krępuje ruchy, nie dając żadnego pola manewru. Nie kalkuluję nasiąkając marzeniami, bo te uśmiechają się słońcem z obrazka i choć nic nie wycisną, mogą osuszyć, dając chwilową ulgę. Bliskość znajoma, dal niepewna, lecz aby chłonąć szczęście, nawet na piechotę, warto przekraczać kolejne granice.…
Czytaj dalej